Mój pies zachorował,choroba jego trwała tydzień czasu.
Mojego pieska niezwłocznie przewiozłem do kliniki dla piesków,niestety lekarze nie byli w stanie stwierdzić co pieskowi dolega.Objawy na początku choroby:Wymioty najpierw jedzeniem,pózniej żółcią na końcu samą śliną.Nic nie chciała jeść,nie wyobrażalnie dużo piła wody,załatwiała się brązową wodnistą bardzo nie przyjemnie pachnącym kałem.Po zawiezieni jej do lekarza następnego dnia miała otwierany brzuszek i czyszczone jelita okazało się że były w nich zwoje jej sierści,miała tak że wyrwane kilka ząbków które się ruszały i nie były w najlepszym stanie.Po sześciu dniach pobytu w klinice otrzymaliśmy wiadomość że naszego pieska miała na imię MIKI zalecają uśpić ponieważ bardzo się męczy i może nie dożyć jutra.Co też uczyniliśmy.oczywiście będąc przy tym.Niestety nie otrzymaliśmy informacji konkretnie na co choruje lub co jest przyczyną.Nie możemy się z tym pogodzić dla własnego sumienia chcemy mieć chociaż potoczną opinię Polskiego weterynarza.Wyniki są w języku Angielskim,mam nadzieję że to nie jest problem dla Polskiego weterynarza.Proszę chociaż o namiary co jej mogło być.Był to pies rasy mieszanej podobny do teriera,waga 22 kilogramy,wiek 11 lat,płeć suczka.
Dzień dobry.
Na podstawie wysłanych przez Pana wyników ciężko określić, co mogło być przyczyną tak fatalnego samopoczucia Pańskiego pupila. Wyniki nerkowe (mocznik i kreatynina) są w granicach normy, co zdecydowanie nie wskazuje na jakiekolwiek problemy nerkowe. Podwyższony ALP może świadczyć o problemach jelitowych, kostnych lub wątrobowych (są trzy frakcje tego enzymu, nie określa się zwykle która konkretnie ulega zmianom w ilości). Nie widzę żadnych odchyleń od norm w morfologii. Czasem jednak, przy ostrym zatruciu, wyniki badań krwi mogą być w granicach normy, mimo pogarszającego się stale stanu pacjenta. Objawy, które Pan opisuje mogą wskazywać właśnie na jakiś rodzaj zatrucia lub nadostry przebieg choroby metabolicznej lub infekcyjnej. Czasem takie objawy są obserwowane w przypadku perforacji przewodu pokarmowego jakimś ciałem obcym. Bardzo mi przykro, że Pańskiego pupila nie dało się uratować, jednak czasem mimo ogromu wysiłku i dostępnych leków jesteśmy bezsilni wobec pogarszającego się stanu pacjenta.
Pozdrawiam, Katarzyna Hołownia-Olszak, lekarz weterynarii.