Twój pies goni rowerzystów? Możesz go oduczyć [porady behawiorysty]

Pies goni rowerzystów
Twój pies goni rowerzystów?

Ileż to razy widzieliśmy obrazek, gdy zestresowany rowerzysta pedałuje co sił w nogach, a za nim biegnie pies, ujadając lub próbując atakować rower i biednego człowieka? Albo co gorsza sami byliśy tymi rowerzystami 😉 Takie historie się zdarzają, chociaż wolelibyśmy ich uniknąć. A co w sytuacji, gdy sami jesteśmy opiekunami psiaka, który ma duży problem z gonieniem rowerów? Dobra informacja jest taka, że można z tym pracować, a zła taka, że trzeba z tym pracować, bo takie pogonie mogą nastręczać wielu problemów i nieprzyjemności dla nas jako opiekunów i paradoksalnie nie zawsze są “dobrą zabawą” dla psa. Ale po kolei.

Dlaczego psy gonią rowery?

Jak zwykle zalecam zacząć od tego pytania, bo głęboko wierzę, że tylko dogłębne zrozumienie źródła problemu, pozwoli nam prawidłowo z nim walczyć i zastosować środki, które będą skuteczne, a nie tylko chwilowo zablokują niepożądane zachowania psa i będą w mechaniczny sposób odpowiadać na nasz problem. Przypadek każdego psa wymaga osobnego podejścia (dlatego tak ważne podczas konsultacji behawioralnej z psem jest zdobycie jak największej ilości informacji o nim) i indywidualnej pracy. Spójrzmy więc na naszego psa i zastanówmy się, o co też tak naprawdę mu chodzi z tym gonieniem rowerów?

Gonienie psów jest formą zabawy

Taka sytuacja może mieć miejsce, jeśli pies nie ma zrealizowanych swoich naturalnych potrzeb podczas spacerów i sam sobie wyszukuje zabawy i wymyśla sobie zajęcia. Dlatego tak ważne jest, żeby traktować spacery jako pewną lekcję do wykonania, przyjemną, ale jednak 😉 Podczas spacerów pies powinien mieć szansę na zrealizowanie kilku elementów i potrzeb – potrzebę eksploracji, potrzebę kontaktów społecznych czy potrzebę ruchu. Jeśli nie damy mu takiej szansy i nasz spacer będzie trwał kilka minut (oczywiście zdarzają się spacery tzw. techniczne, gdy nie mamy czasu i pies wychodzi tylko na szybkie załatwienie swoich potrzeb fizjologicznych), to trudno będzie nam te potrzeby zaspokoić. Wtedy też psiak może szukać sobie rozrywek… na własną łapę.

Brak rozładowania energii i emocji

Jeżeli nasz pies jest wulkanem energii i nie ma szans na zaspokojenie potrzeby rozładowania się, nie oferujemy mu żadnej stymulacji intelektualnej, podczas której musiałby się zmachać, to w konsekwencji może próbować sam szukać sobie rozrywek.

Realizacja łańcucha łowieckiego

Nie wszyscy to wiedzą, ale bardzo naturalną potrzebą psa jest tak zwana realizacja łańcucha łowieckiego. Psy mają mniej lub bardziej (w zależności od swoich genów, skłonności rasy i innych czynników) rozwiniętą potrzebę “łowienia”. Nie polega to oczywiście koniecznie na tym, że każdy mały kundelek ma w sobie zew pogoni za jeleniem i będzie za wszelką cenę chciał go upolować sobie na obiad, ale może mieć w sobie potrzebę realizacji chociaż części takiego łańcucha. Warto bowiem wiedzieć, że łańcuch składa się z kilku elementów: tropienia – wypatrywania-podchodzenia/skradania się – pogoni – chwytania ofiary – uśmiercania jej.

I teraz ważne zastrzeżenie – to nie jest tak, że każdy pies musi zrealizować w pełni swój łańcuch łowiecki i gdy powie A, to musi powiedzieć też B. To że zacznie biec za czymś, nie znaczy, że jego naturalny instynkt od razu każe mu dopaść ofiarę i ją rozszarpać na strzępy. Wiele psów ma zahamowany łańcuch łowiecki, nie jest szkolonych do bycia psami myśliwskimi albo nie miało wśród swoich przodków żadnych prawdziwych łowczych, więc jest duża szansa, że realizacja potrzeby łańcucha łowieckiego u naszego psa zatrzyma się na etapie pogoni i w ten sposób pozwoli mu się rozładować. Pytanie brzmi jednak, czy w każdej sytuacji (jak ta z rowerzystami na przykład) należy psu na to pozwolić, czy może jednak warto zaoferować mu równie satysfakcjonującą alternatywę?

Próba odsunięcia zagrożenia

To może się wydać paradoksalne, że pies chcąc odsunąć zagrożenie… zbliża się do niego. Ale czasami takie zachowanie wydaje się logiczne – pies nie czuje się komfortowo w otoczeniu jakiegoś dużego, szybko jadącego przedmiotu, więc atakuje i szczeka, by rozładować napięcie i wypchnąć go ze swojej przestrzeni.

Jak pracować z psem?

Załóżmy, że zrealizowaliśmy punkt pierwszy, czyli zdiagnozowaliśmy przyczynę, dla której nasz pies rzuca się w pogoń za rowerem. Teraz pozostaje nam przystąpić do działania!

Plan, konsekwencja i spokój

Aby nasza praca była skuteczna, musimy uzbroić się w te komponenty, czy tego chcemy, czy nie 😉 Ćwiczenia z psem i sesje treningowe wymagają regularności, powtarzalności i konsekwencji ze strony wszystkich zaangażowanych osób. Jeśli psem zajmuje się więcej niż jedna osoba w domu, to warto, żeby wszyscy wiedzieli, jak z psem prawidłowo pracować. Jeśli bowiem jedna osoba będzie pracowała na sposób A, a kolejna na sposób B albo co gorsza wcale, to postępy nie będą tak zauważalne albo pies będzie cały czas zdezorientowany, a w końcu nie o to nam chodzi.

Kolejna złota zasada – cokolwiek próbujemy przepracować lub wyćwiczyć z psiakiem, to róbmy to lepiej w krótszych, ale częstszych sesjach niż w dłuższych, ale rzadszych, bo pies może zacząć być zmęczony takimi treningami albo sfrustrowany, gdy nie będzie miał sukcesów, a my zaczniemy się denerwować. Dlatego potraktujmy takie treningi w spokojny sposób, tak aby zarówno dla nas jak i naszego psa była to dobra i ciekawa zabawa.

Zaspokajamy potrzeby psa

Nasz pies podobnie jak my, ma swoje naturalne potrzeby. Jeśli nie zostaną one zrealizowane, to zwierzak może zacząć być sfrustrowany i sam sobie wyszukiwać rozrywki, co może być niekoniecznie pożądane, bo jedną z nich może być właśnie gonienie uciekających obiektów. Warto zaznaczyć, że w przypadku, gdy pies ma silny instynkt łowczy, to pogoń za obiektem może dotyczyć nie tylko rowerów, ale też hulajnóg, osób uprawiających jogging czy uciekających dzieci.
Psu głównie chodzi o samą ideę pogoni, bo to pozwala mu się rozładować i sprawia mu przyjemność. Silnie rozwinięty instynkt pogoni mają w sobie często psy, które jako rasa były przeznaczane do polowania, pogoni za zwierzęciem czy tropienia. O ile więc łatwo nam sobie wyobrazić charta pędzącego za królikiem czy jakiegoś dystyngowanego posokowca, który rzuca się tropem uciekającej zwierzyny, to ze zwykłym kundelkiem już może być gorzej. Ale to nie znaczy, że nasz Reksio ze schroniska, który wygląda jak mix wszystkich ras, nie ma w sobie instynktu łowieckiego! W końcu nie znamy jego przodków i nie mamy gwarancji, że w jego żyłach nie płynie krew jakiegoś pradziadka, który był pasjonatem polowania. Dlatego jeśli sprawia nam problem zorientowanie się, czy nasz pies goni z powodu nierozładowanej potrzeby, to warto zawsze skonsultować się z dobrym behawiorystą, który pomoże nam w diagnozie i późniejszych treningach.

Alternatywa dla pogoni

W takiej sytuacji naszym zadaniem jako opiekunów jest stworzenie alternatywy dla pogoni za niepożądanym obiektem. Pozwólmy psu gonić, ale na naszych warunkach. Na rynku można na przykład znaleźć specjalne szarpaki z futerkiem, które są przyczepione do długiego sznurka i umożliwiają ucieczkę z zabawką, tak aby pies gonił wyimaginowane zwierzę, a następnie czuł satysfakcję, gdy uda mu się je złapać. Możemy też sami stworzyć w domowych warunkach taką zabawkę, wystarczy jakiś miękki materiał (sprawdźmy czy jest wytrzymały na rozciąganie przez psa i czy nie “linieje”, żeby pies nie zadławił się włosiem w razie kontaktu) i długa linka czy miękki, dłuższy pasek materiału, który będziemy ciągnąć za sobą w trakcie ucieczki przed psem.

Kolejna już bardziej profesjonalna forma, to tak zwane “coursingi”, czyli forma sportu dla psów (często wykorzystywana przez opiekunów chartów). Na specjalnie przygotowanym polu instaluje się przynętę, która imituje uciekającego na przykład zająca. Przynęta jest zainstalowana na specjalnym sznurze i rolkach, więc w szybkim tempie przemieszcza się, a zadaniem psów jest złapanie jej. Można się w to bawić hobbystycznie, ale można też profesjonalnie w ramach rywalizacji sportowej.

Czasami w trakcie szukania alternatywy dla pogoni za rowerzystą, zastanawiamy się, czy poprzez takie zabawy jak opisane powyżej, nie zachęcamy czasem psa do robienia czegoś, co jest niepożądane i czy nie wzmacniamy tylko zachowania, które chcieliśmy przecież wyeliminować. Pytanie wydaje się logiczne, ale należy spojrzeć na to z odrobinę innej perspektywy – jeżeli pies ma wewnętrzną potrzebę pogoni, to lepiej jest ją zrealizować w ten lub inny sposób niż udawać, że nie istnieje i ją ignorować, bo to wywoła w psie tylko frustrację i napięcie, ale nie spowoduje, że ta potrzeba zaniknie.

Ciekawy spacer to dobry spacer

Jeżeli przyjmiemy, że motywacją naszego psa do pogoni jest… zwyczajna nuda, to no cóż, musimy spowodować, żeby nasz psiak nie miał powodów do nudzenia się. Postarajmy się, aby nasz wspólny spacer zawierał komponenty, które psy kochają i których potrzebują do zachowania prawidłowej kondycji psycho-fizycznej. O czym tu myślę? Chodzi przede wszystkim o swobodną eksplorację przez psa terenu, zapewnianie mu nowych zapachów i ciekawych przestrzeni, które może zwiedzać (chyba, że mamy psa lękowego, dla którego każdy nowy bodziec może być stresujący), socjalizację z psimi kolegami i koleżankami (tu znowu zastrzeżenie – jeśli nasz pies cierpi na agresję lękową lub ma problemy w kontaktach społecznych, to szukamy mu innej formy) czy naukę nowych rzeczy.
W momencie gdy nasz pies będzie miał się czym zająć – będzie wybiegany, będzie miał zapewnione “intelektualne rozrywki” takie jak węszenie czy robienie sztuczek, to zmniejszamy szansę, że będzie próbował sam szukać sobie zadań, żeby rozładować energię i że będzie gonił rowery.

Nie taki ten rower straszny, jak go malują

W przypadku gdy nasz pies atakuje rower ze strachu i próbuje w ten sposób odsunąć zagrożenie, to warto pomóc mu w oswojeniu się z tym dziwnym przedmiotem na dwóch kołach. Robimy to stopniowo i nic na siłę, dajemy psu możliwość zapoznawania się z obiektem w taki sposób, który jest dla niego komfortowy i osłabi jego poczucie, że rower to potwór, którego należy się bać i na niego szczekać.

Tutaj warto podzielić pracę na etapy – najpierw pokazujemy mu rower, który stoi (albo nawet leży), a dopiero potem powoli zaczynamy przemieszczać obiekt. Na każdym etapie musimy mieć pewność, że nasz pies oswoił się już z sytuacją. Czyli w praktyce może to wyglądać tak, że stawiamy rower na jakiejś otwartej przestrzeni, trzymamy psa na długiej, luźnej lince i pozwalamy mu podejść do roweru, aby go obwąchać, ale pozostawiamy to decyzji psa, nie ciągniemy go, możemy sami podejść i pokazać psu, że to nic groźnego, możemy kucnąć przy rowerze, tak żeby nasz pies czuł nasze wsparcie. W momencie gdy pies podejmie decyzję, że chce powąchać rower i zbliży się do niego, to spokojnie chwalimy go, głaszczemy czy dajemy smaczka, żeby zbudować dobre skojarzenia z rowerem (odwracając tym samym negatywne skojarzenia, które pies sobie wcześniej zbudował).

Możemy też pobawić się z psem w niedalekiej odległości od roweru jego ulubioną zabawką czy zrobić z nim kilka sztuczek, które lubi, tak żeby rower funkcjonował w tle, ale nie stanowił zagrożenia.

Na kolejnym etapie jedna osoba może być przy psie, bawić się z nim albo go głaskać, a druga może powoli, w odległości prowadzić rower, tak żeby pies zapoznawał się z nim już w trudniejszej sytuacji, czyli gdy rower jest w ruchu. Potem możemy powoli zaczynać jechać na rowerze i tak dalej. Gdy pies zaczyna szczekać albo się stresować w inny sposób, to przerywamy ćwiczenie i możemy cofnąć się do poprzedniego etapu albo spróbować następnego dnia, gdy pies będzie spokojny. I pamiętajmy o zasadzie, że lepsze są krótsze sesje, ale regularnie niż zbyt długie na jeden raz.

Poprawiamy komunikację z psem

Jednym z problemów, gdy nasz pies rusza w pogoń za rowerem jest fakt, że pies przestaje nas słuchać. Zdzieramy sobie gardło, próbujemy go przywołać, a on nic. To może świadczyć, że nie mamy przepracowanych z psem odpowiednich komend, które pomogłyby nam w takiej podbramkowej sytuacji.

Jakie polecenia najlepiej opanować? Z pewnością przyda nam się przywołanie (np. “do mnie”), pomocna również będzie komenda “stop” czy “stój”, żeby zatrzymać psa, zanim ruszy w pogoń. Warto też mieć w naszym wspólnym repertuarze inne proste polecenia typu “siad” czy “uwaga”, żeby w momencie, gdy zobaczymy na horyzoncie nadjeżdżający rower, skupić uwagę psa na sobie, a nie na tym obiekcie. Czyli naszym zadaniem tutaj jest przekierowanie uwagi psa, skupienie go i danie mu zadania do wykonania.

Nagradzajmy psa za spokój

Chyba nikt nie lubi pracować za darmo – jeśli robimy coś dobrze, to chcemy być za to nagradzani. Również pies musi wiedzieć, że opłaca mu się zachowywać spokój. Nagradzajmy go za dobre i spokojne zachowanie przy rowerze, pokażmy mu, że więcej zyska (na pewno smaczków), jeśli nauczy się panowania nad swoimi emocjami i będzie spokojny w naturalny sposób przy obiektach, które wcześniej wywoływały w nim pobudzenie.

Myślimy perspektywicznie

Starajmy się myśleć krok do przodu i przewidujmy potencjalne zagrożenia – jeśli jesteśmy w trakcie treningu i pies nie potrafi jeszcze zachować spokoju przy rowerach, to nie prowokujmy go niepotrzebnie dodatkowymi bodźcami, tylko wyszukujmy raczej trasy, gdzie nie ma zbyt dużego zagęszczenia rowerzystów i stresogennych bodźców. Jednym słowem Tour de Pologne nie jest dla naszego psiaka 😉

 

Wykorzystane źródła >>

Behawiorysta coape Ewa Jaworska

Behawiorysta COAPE Ewa Jaworska

Jestem dyplomowaną behawiorystką psów COAPE (Centre of Applied Pet Ethology) oraz trenerką psów. Pracuję na co dzień z psiakami z problemami behawioralnymi i szkolę psy w każdym wieku, a w wolnym czasie pomagam jako wolontariuszka w Schronisku dla Zwierząt na Paluchu. Publikuję również artykuły i prowadzę seminaria, starając się przybliżyć wspaniały psi świat każdemu, kto tylko chce słuchać ;) Prywatnie jestem opiekunką dwóch psich rozrób Pianki i Mili. Jak widać, psy to całe moje życie!

Komentarze
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Zobacz wszystkie komentarze

Co Piszczy w Sierści Twojego zwierzaka?

Zalecenia lekarzy weterynarii na Twoim mailu

+ ebook "Czy leki ludzkie są bezpieczne dla psa i kota?"

Co Piszczy w Sierści Twojego zwierzaka?

Porady lekarzy weterynarii na Twoim mailu

+ ebook "Czy leki ludzkie są bezpieczne dla psa i kota?"

Zgoda marketingowa: wyrażam zgodę, aby Co w Sierści Piszczy skontaktował się ze mną drogą mailową, korzystając z informacji podanych w tym formularzu dla celów informacyjnych, aktualizacji i marketingu. Jeśli chcesz wycofać Twoją zgodę kliknij link rezygnacji u dołu każdego wysyłanego przez nas maila. Szanujemy Twoją prywatność i dane osobowe. Tutaj znajdziesz naszą politykę prywatności i regulamin newslettera. Przesyłając ten formularz zgadzasz się, że możemy przetwarzać Twoje dane osobowe zgodnie z tymi warunkami. 

WYPEŁNIJ POLA, ABY POBRAĆ MATERIAŁY W PDF 👇

Zgoda marketingowa: wyrażam zgodę, aby Co w Sierści Piszczy skontaktował się ze mną drogą mailową, korzystając z informacji podanych w tym formularzu dla celów informacyjnych, aktualizacji i marketingu. Jeśli chcesz wycofać Twoją zgodę kliknij link rezygnacji u dołu każdego wysyłanego przez nas maila. Szanujemy Twoją prywatność i dane osobowe. Tutaj znajdziesz naszą politykę prywatności i regulamin newslettera. Przesyłając ten formularz zgadzasz się, że możemy przetwarzać Twoje dane osobowe zgodnie z tymi warunkami.