Pies ciągnie na smyczy i nic nie pomaga? [zalecenia behawiorysty]

Pies ciągnie na smyczy
Pies ciągnie na smyczy

Co robić, gdy pies ciągnie na smyczy?

Gdybym miała policzyć, ile razy opiekunowie psów skarżyli się na to jako jeden z głównych problemów, to nie starczyłoby mi palców. Dlatego chciałabym się dzisiaj zająć tym zagadnieniem w trochej szerszej perspektywie, bo wierzę, że zrozumienie problemu to właściwa baza, żeby go rozwiązać. Nie jestem wielką fanką mechanicznego rozwiązywania różnych psich bolączek – jeżeli pies robi X, to należy zastosować zawsze metodę Y. Tymczasem to wszystko zależy – od psa, od okoliczności, od kontekstu, historii psa i tak dalej. W przypadku ciągnięcia na spacerach jest podobnie. Nie każdy pies ciągnie z tego samego powodu i nie każda metoda będzie skuteczna. Dlatego szersza perspektywa bardzo się nam tu przyda!

Mały pies i duży pies

Wiele sytuacji, gdy pies ciągnie bierze się już z czasów, gdy był młodym psiakiem. Szczeniak to wulkan energii, więc nic dziwnego, że biega z lewa na prawo i nie przejmuje się za bardzo tym, co o tym myślimy i czy nie zaplątał nas właśnie w smycz. Dodatkowo jeśli pies jest 2 kilogramowym yorkiem, to nie bardzo się przejmujemy zazwyczaj faktem, że psiak ciągnie. W końcu nie wyrwie nam barku jak trochę pociągnie. Niestety sytuacja ma się zgoła inaczej, gdy mamy szczeniaka wilczura, który gdy dorośnie to może nam w sumie wyrwać tę przysłowiową rękę, gdy postanowi sobie pobiec gdzieś bez ładu i składu. Ale bez względu na rozmiar psa warto pracować nad tym, żeby potrafił chodzić w spokojny sposób obok nas, a nie żeby cały czas nas ciągnął tylko w sobie znanym kierunku.

Ale też, żeby było jasne – pies w trakcie spaceru powinien mieć możliwość swobodnej eksploracji, węszenia, oddalania się od nas, chodzenia luzem. Chodzi tylko o to, żeby spacer nie był wieczną pogonią za psem.

Dlaczego pies ciągnie?

Dlaczego pies ciągnie?
Dlaczego pies ciągnie?

Tak z ręką na sercu zastanówmy się ile osób zadaje sobie to pytanie. Ciągnie to ciągnie, trzeba problem rozwiązać i tyle. Ale wbrew pozorom, dzięki odpowiedzi na to pytanie będziemy w stanie gruntownie zająć się problemem i dojść do jego źródła. Przyczyny mogą być oczywiście różne. Na najbliższym spacerze przyjrzymy się więc uważnie naszemu psu i zadajmy sobie kilka pytań:

  • Czy pies ciągnie, bo chcę się gdzieś dostać, a Ty niekoniecznie?
  • A może ciągnie, bo się czegoś boi i chce się szybko od tego odsunąć?
  • Albo zobaczył psiego kolegę na końcu drogi i chce się z nim jak najszybciej przywitać?
  • A może poczuł jakiś zapach, a Ty akurat skręcasz w przeciwną stronę?
  • Jest też możliwe, że ma o wiele za krótką smycz i nie czuje się komfortowo, idąc tak blisko…

A teraz przyjrzyjmy się po kolei wszystkim tym sytuacjom.

Wulkan energii

Załóżmy, że nasz pies biega w tę i z powrotem, ciągnie na trawnik, potem pędzi do drzewa, a potem jeszcze do przechodzącego człowieka, a my na drugim końcu smyczy siłą rzeczy pędzimy za nim.

To może świadczyć o tym, że pies nie ma zaspokojonej potrzeby eksploracji przestrzeni i chodzi na za krótkie spacery, rozsadza go energia i gdy tylko uda mu się wyrwać z domu, to niczym nastolatek na imprezie, próbuje wszystkiego naraz i chce mieć kontakt z jak największą ilością bodźców i doświadczeń. Jeśli jest to pies, który wymaga dużo ruchu, albo rasa pracująca, czy pies, który musi się wybiegać, to takie ciągnięcie może być sygnałem, że czegoś dostaje za mało i należałoby to zmienić.

W takiej sytuacji warto przemyśleć, czy dłuższe spacery albo częstsze nie byłyby dobrym rozwiązaniem, tak żeby pies mógł rozładować nagromadzoną energię. Jeżeli nasz pies jest typem odkrywcy, to warto zabierać go w nowe miejsca, gdzie ma szansę na nowe zapachy, nową przestrzeń, zwiedzanie i zaspokajanie swojej naturalnej, psiej ciekawości. Ponadto pies, który węszy musi się skupić, więc jego umysł zmienia tryb – z szaleństwa na skupienie i to też pomaga opanować jego żywiołowy charakter.

Brak kontaktów społecznych

Jeżeli z kolei pies strasznie ciągnie do innych psów czy ludzi, żeby się przywitać, to tutaj warto sobie zadać pytanie, czy pies ma na co dzień wystarczającą liczbę kontaktów społecznych, czy ma szansę zaspokoić swoją ciekawość w stosunku do innych psów lub ludzi. Nie jest prawdą, że psy jako zwierzęta stadne muszą non stop przebywać w towarzystwie innych zwierząt, ale pewna liczba psich znajomości w przypadku psów, które nie mają problemów w kontaktach, jest pożądana.

Ciągnięcie ze strachu

Spójrzmy teraz na inną sytuację – nasz pies przechodzi obok jadących samochodów i pędzi w przeciwną stronę, albo widząc nadchodzącego postawnego mężczyznę ucieka w drugą stronę, ciągnąc nas za sobą. Gdy chcemy, żeby pobawił się w parku z psami, to on nagle zaczyna ciągnąć, jakby wcale nie miał ochoty. Hmm… czy w takiej sytuacji należy blokować psa, żeby stał w miejscu? A może należy okazać mu wsparcie i zabrać go z danej sytuacji, bo prawdopodobnie się boi i chce jak najszybciej się oddalić? No właśnie. Dlatego zrozumienie motywacji psa jest tak ważne. Bo w pierwszej kolejności chodzi o to, żeby zrozumieć jego zachowanie i reagować w zależności od niego.

Oczywiście nie oznacza to, że powinniśmy za każdym razem iść tam gdzie pies nas ciągnie, ale jeżeli jego zachowanie faktycznie ma podłoże lękowe, to w pierwszej kolejności powinniśmy (zazwyczaj przy pomocy behawiorysty czy trenera) zająć się oswajaniem lęku psa, a w następnej kolejności ciągnięciem, bo to jest tylko przejaw większego problemu.

Długość smyczy

A teraz spójrzmy na sprawę pod trochę innym kątem. Przyjrzyjmy się długości smyczy, którą ma nasz pies. Ja jestem wielką fanką długich linek, na których pies może sobie swobodnie zwiedzać świat, ale jest też bezpieczny. Taką linkę możemy w zależności od potrzeby skracać lub wydłużać, zwijając ją w ręku.

Jednak często na spacerach obserwuję, że psy są na króciutkich metrowych smyczach, tak że nie mają żadnej możliwości oddalić się od właściciela nawet na załatwienie swoich potrzeb fizjologicznych. Dla wielu psów jest to mocno niekomfortowa sytuacja i wtedy zaczynają ciągnąć w nadziei, że może jednak uda im się odejść trochę dalej. W takim wypadku wystarczy po prostu wymienić akcesoria spacerowe na bardziej dostosowane do potrzeb psa.

Szelki zamiast obroży

A skoro już o tym mowa, to zachęcam też bardzo (szczególnie jeśli mamy ciągnącego psa) do wymiany ciasnej obroży na miękkie i komfortowe szelki dla psa, w których pies nie będzie się podduszał, zanim nauczy się chodzić w zrównoważony sposób. Nie wszystkie szelki są świetne, postarajmy się wybierać takie, które nie blokują łopatek psa i umożliwiają mu swobodny ruch. Jeżeli mamy psa lękliwego, to polecam szelki typu „guard”, które zostały zaprojektowane tak, żeby pies nie mógł się z nich wyślizgnąć.

Kiedy jest dobry czas na trening?

Kiedy jest dobry czas na trening?
Kiedy jest dobry czas na trening?

A teraz przejdźmy do konkretów. Zanim omówimy konkretne metody skupmy się na jednym bardzo ważnym aspekcie, bez którego cała praca może nie mieć sensu. Klienci często mi się żalą, że próbują pracować z psem, ale to nie wychodzi, bo pies nie potrafi się skupić, jest głową zupełnie gdzie indziej, woli bawić się z innymi psami i w sumie nie wie za bardzo, o co nam chodzi z tymi całymi ćwiczeniami.

I tu jest właśnie szkopuł. Musimy znaleźć właściwy moment na trening, gdy pies nie będzie przebodźcowany, nie będzie musiał załatwić swoich potrzeb fizjologicznych i nie będzie dookoła jego kolegów, z którymi chętnie by pobrykał. Dlatego znajdźmy właściwy czas i miejsce na trening. Najlepiej gdy pies jest wypoczęty, ale już trochę pospacerował, zaliczył spotkania z psimi kolegami i zauważa, że istniejemy po drugiej stronie smyczy. Zwykle taki moment jest w drugiej części spaceru, ale oczywiście wszystko zależy od psa.

Miejsce treningu

Tutaj sugerowałabym miejsca, które psa nie pobudzają szczególnie, które zna i najlepiej jeśli niewiele się tam dzieje i nie będą podbiegały do niego inne psy, które mogą go wytrącać z trybu pracy. Im pies będzie bardziej skupiony, tym szybciej przyswoi nowy tryb spacerowy;)

Jak trenować?

Co do samych metod pracy – jest ich oczywiście wiele! Skupianie uwagi na przewodniku, jasne instrukcje podczas spaceru, zatrzymywanie się, gdy pies ciągnie, a potem ruszanie, gdy poluzuje smycz… To wszystko zadziała, jeżeli dopasujemy metodę do konkretnego psa.

Ciągnę, żeby osiągnąć cel

Wiele psiaków  nauczyło się już w młodym wieku, że jeżeli chcą gdzieś dojść, to muszą opornego opiekuna tam zaciągnąć. Na początku właściciel nie chce iść, więc pies ciągnie mocniej, aż w końcu się udaje i pies z opiekunem dochodzą do miejsca, które pies sobie wymyślił. Dlatego tutaj musimy pokazać psu, że ta metoda już nie działa. Jeśli nasz pies ciągnie, to my idziemy w przeciwną stronę, albo stoimy niewzruszeni lub odwracamy się do psa bokiem i ruszamy dopiero wtedy, gdy pies przestanie ciągnąć i zluzuje smycz. Wtedy chwalimy go i ruszamy. Najpierw pies będzie prawdopodobnie zdziwiony, że wcześniej ciągnął i szliśmy, a teraz metoda już nie działa i trzeba grzecznie poczekać, żeby opiekun się ruszył. Dlatego musimy być konsekwentni. Konsekwencja jest niestety kluczowa przy wdrażaniu nowych zachowań. No i nierzadko liczba powtórzeń!

Psu opłaca się nas zauważać

Nasze psiaki to cwane bestie 😉 Robią to co im się opłaca. Dlatego jestem zwolenniczką pracy z psem przy pomocy pozytywnych metod treningowych. Postarajmy się nauczyć psa, że zwracanie na nas uwagi na spacerze zwyczajnie mu się opłaci. Ćwiczmy z nim proste polecenia, które utrzymają jego uwagę na nas. Przykładowo nauczmy psiaka wracania na zawołanie (komenda „do mnie”), prostego chodzenia przy nodze (pies nie ma cały spacer się nas pilnować, ale momentami może nam się przydać to polecenie, żeby szedł w naszym tempie, zamiast ciągnąć) czy skręcania za nami, gdy zmieniamy kierunek. Oczywiście psiak musi zostać nagrodzony za naukę czy to przy pomocy pochwały słownej, czułego gestu czy smaczków dla psa.

Idziemy – stajemy

Kolejna metoda to chodzenie z psem, gdy nie ciągnie i stawanie za każdym razem, gdy pies zaczyna ciągnąć smycz. I tak do momentu, aż pies zacznie sprawdzać co się dzieje, obróci się, żeby sprawdzić, czemu stoimy i sam przystanie. Wtedy my ruszamy, zachęcając psa do tego samego. Ja używam polecenia „idziemy”, żeby pies wiedział, że to ja zawiaduję spacerem, a nie on.

Podniesienie koncentracji psa

Podniesienie koncentracji psa
Podniesienie koncentracji psa

Zazwyczaj gdy pies ciągnie, to trudno mu się skupić i nas zauważyć. Dlatego w takich sytuacjach staram się wybić psa z rytmu  i staje przed nim albo obok niego i proszę go o wykonanie prostego zadania, które skupi jego umysł, na przykład „siad”. Wtedy pies orientuje się, że jesteśmy obok i że może bardziej opłaci się skupić na nas.

Lepiej zapobiegać niż leczyć

Oczywiście jak to zwykle bywa, zawsze jest lepiej zapobiegać, niż leczyć! Co więc robić, żeby nie dopuścić do wystąpienia problemu?

Dobre nawyki od małego

Już na początku wspólnej ludzko-psiej drogi wyrabiajmy w psie dobre nawyki i trenujmy z nim spokojne chodzenie na luźnej smyczy, koncentrację na opiekunie, chodzenie przy nodze, czy zatrzymywanie się i ruszanie na komendę.

Im szybciej zaczniesz wspólną pracę z pupilem, tym lepiej. Pies nie będzie miał szansy na naukę złych nawyków, które potem trzeba odkręcać.

A co jeśli nasz pies nigdy nie chodził na smyczy?

Wydaje się to dziwne, ale zdarzają się i takie sytuacje. Myślę tu o pół dzikich psach, psach, które całe życie spędziły na łańcuchu albo biegały bez nadzoru luzem i idea spaceru na smyczy jest im zupełnie obca. W takiej sytuacji zwykle musimy uzbroić się w cierpliwość i krok po kroku przyzwyczajać psiaka (najlepiej przy wsparciu trenera czy behawiorysty) do akcesoriów jak smycz i szelki, a potem do chodzenia na smyczy. Wiele psów szybko się przyzwyczaja do nowych, „dziwnych” zwyczajów spacerowych, ale niektóre potrzebują więcej czasu, więc powinniśmy cierpliwie uczyć psiaki, pozwalać im na popełnianie błędów i mieć duży margines tolerancji. Dla takich psów wszystko jest zazwyczaj nowe, więc muszą przyswoić wiele aspektów swojego nowego życia naraz.

Akcesoria treningowe – kontrowersje

Akcesoria treningowe
Akcesoria treningowe

W internecie i na blogach dla psiarzy możemy znaleźć wiele pomocy treningowych, które mają nam ułatwić pracę z psem, który ciągnie jak lokomotywa. Z reguły akcesoria te są reklamowane jako szybkie i skuteczne. Ale szczerze powiedziawszy moje zaufanie do nich jest bardzo ograniczone. Nie wspominam tu już nawet o takim koszmarze jak kolczatka, która sprawia psu fizyczny ból, ale wobec innych (teoretycznie mniej radykalnych) metod również byłabym ostrożna…

W sklepach zoologicznych można spotkać tzw. uzdy czy kantarki, które zakłada się psu na pysk i w momencie gdy za bardzo ciągnie, to głowa i szyja skręca mu się w jedną stronę. Od strony fizjologii jest to bardzo niezdrowe rozwiązanie i może psu zaszkodzić. Poza tym pies nie uczy się właściwych zachowań, to co się dzieje, to jedynie blokowanie niepożądanego zachowania, a tymczasem naszym celem jest przekonanie psa, że nie ciągnięcie się opłaca i ma większy sens niż ciągnięcie. Dodatkowo, może stracić zaufanie do właściciela, a spacer przestanie mu się kojarzyć z przyjemnością i relaksem.

Podobnie sytuacja się ma z szelkami tzw. easy-walk, które podpina się na karabińczyk z przodu na mostku, tak że przy za mocnym pociągnięciu pies jest fizycznie blokowany i zawracany. Przy dużych psach, gdy nie jesteśmy fizycznie w stanie ich zatrzymać to może być doraźne rozwiązanie, ale znowu nie rozwiązuje na stałe problemu.

Osobiście nie stosuję podczas treningów żadnych narzędzi, które sprawiają psu ból, czy dyskomfort. Kolczatki, obroże zaciskowe, obroże elektryczne, korekty smyczowe, krzyk… Być może to zadziała doraźnie, ale według mnie docelowo nie usunie problemu. Przy stosowaniu metod awersyjnych pies nie uczy się, jak powinien prawidłowo wyglądać spacer. Pies jest karany za nieprawidłowe zachowanie, ale nikt nie pokazuje mu, jak ma się zachowywać. Zwierzę nie dostaje szansy na trwałą zmianę zachowania.

Na koniec warto dodać, że psy nie ciągną na smyczy ze złośliwości, one po prostu nie wiedzą, że można inaczej albo mają niezaspokojone potrzeby. Zadaniem opiekuna jest w spokojny sposób pokazać pupilowi, jak powinien wyglądać spacer i że może być przyjemny dla obydwóch stron. Powodzenia!

 

Wykorzystane źródła >>

Avatar of behawiorysta coape ewa jaworska

Behawiorysta COAPE Ewa Jaworska

Jestem dyplomowaną behawiorystką psów COAPE (Centre of Applied Pet Ethology) oraz trenerką psów. Pracuję na co dzień z psiakami z problemami behawioralnymi i szkolę psy w każdym wieku, a w wolnym czasie pomagam jako wolontariuszka w Schronisku dla Zwierząt na Paluchu. Publikuję również artykuły i prowadzę seminaria, starając się przybliżyć wspaniały psi świat każdemu, kto tylko chce słuchać ;) Prywatnie jestem opiekunką dwóch psich rozrób Pianki i Mili. Jak widać, psy to całe moje życie!

Komentarze
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Zobacz wszystkie komentarze
0
Zadaj pytanie do artykułux