Wiejski burek w wielkim mieście [porady behawiorysty]

Wiejski burek w wielkim mieście
Wiejski burek w wielkim mieście

Czasami zdarzają się sytuacje, gdy pies, który żył przez długi czas na wsi, zaczyna mieszkać w mieście.

Powody mogą być różne – matka urodziła szczeniaki w polu albo gospodarstwie, te trafiają potem do schroniska albo są znalezione przez ludzi, którzy akurat przejeżdżają koło szosy i postanawiają zapewnić im dom. Zdarza się też, że psy, które spędziły całe życie na łańcuchu są odbierane interwencyjnie właścicielom (bo trudno nazwać ich opiekunami) i są wyadoptowywane do miasta przez różne fundacje.

Naturalnie wiele psów dobrze sobie radzi po przeprowadzce i szybko przystosowuje się do nowego życia w wielkim mieście. Niestraszny im hałas ulicy, tłumy ludzi, którzy ich mijają w czasie spaceru czy podbiegające psy w parkach.

Ale są też psy, którym jest trudniej przystosować się do miejskiego życia. Wykazują różne problemy behawioralne, a ich nowi opiekunowie martwią się, że psy się stresują. Na szczęście coraz częściej korzystają z profesjonalnej pomocy, dzięki czemu udaje się psiakom szybciej i skuteczniej pomóc.

Z mojej praktyki wynika, że jest kilka problemów, które pojawiają się najczęściej. Oczywiście każdy przypadek jest indywidualną sprawą, ale można wymienić kilka najczęstszych zagadnień, z którymi zmagają się nowi opiekunowie. Postaram się je wstępnie omówić, aby opiekunowie wiedzieli, że można i warto pracować z każdym problemem psa.

Pies nie umie chodzić na smyczy

Pies nie umie chodzić na smyczy
pies nie umie chodzić na smyczy

Psy, które mieszkały w złych warunkach na wsi, zwykle biegają luzem po gospodarstwie albo po wsi lub w gorszym przypadku żyją na łańcuchu i o regularnych spacerach raczej nie ma mowy. Nie miały więc szansy nauczyć się chodzenia na smyczy i nawet nie wiedzą, co to znaczy trzymać się przy nodze.

Szczeniaki i młode psiaki też raczej nie miały szansy na uczestniczenie w psich przedszkolach, więc pracę trzeba zaczynać od początku.

Na początku na pewno warto przyzwyczajać psiaki do szelek/obroży i ciężaru smyczy. Zakładać im na chwilę szelki i wydawać równocześnie smakołyki, żeby dobrze sobie skojarzyły te akcesoria. Szelki powinny być wygodne i dostosowane do rozmiaru psa.

Jeśli mamy lękliwego psa, to powinniśmy zadbać, żeby miał szelki, z których na pewno nie wyjdzie – do takich szelek należą te typu „guard” z mocnymi zapięciami i lekka smycz, ale z mocnym karabińczykiem, żeby uchronić psa od ucieczki. Ważna jest też długość smyczy – pies nie może czuć się „uwiązany”, powinien mieć luźną smycz, która pozwoli mu na swobodną eksplorację i chodzenie. Czyli 2,5 – 3 metry to minimum.

Jeżeli możemy mieć dłuższą smycz albo linkę, to jeszcze lepiej. Zawsze możemy trzymać psa krócej przy ruchliwej ulicy i trzymać dłuższą linkę w parku, żeby psiak się wybiegał.

Gdy pies już się osadzi w nowym miejscu, można zacząć pracować (z pomocą dobrego trenera lub na zajęciach w psiej szkole) nad chodzeniem na smyczy.

Warto, żeby pies nauczył się spokojnego chodzenia przy nas, żeby spacer był przyjemnością zarówno dla niego jak i dla nas. I nie chodzi o to, żeby pies non stop równał do nogi i chodził przyklejony do nas jak na wystawie. Pies musi mieć czas na swobodną eksplorację terenu, węszenie i wybieganie się. Chodzi raczej o to, żeby posiadł umiejętność pilnowania się nas, gdy zajdzie taka potrzeba. Ta zdolność przyda się zarówno wiejskim jak i miejskim psiakom.

Pies boi się dźwięków miasta

Wiele psów boi się rzeczy, których nie znają. Gdy trafiają do miasta wiele rzeczy może je zaskoczyć – przejeżdżające tramwaje, podróż metrem czy zatłoczone knajpy mogą być stresujące.

W takiej sytuacji warto w spokojny i metodyczny sposób uczyć psa, że rzeczy te nie stanowią zagrożenia. Możemy najpierw przyjrzeć się z bezpiecznej odległości takim „potworom” jak tramwaje, a gdy zobaczymy, że pies zaczyna się do nich przekonywać i przyzwyczajać, to możemy podejść bliżej i tak krok po kroku zmniejszać dystans.

Możemy też bawić się z psiakiem albo wydawać mu smaczki, gdy w tle przejeżdzają tramwaje. Chodzi o to, żeby psy miały szansę oswajać lęk stopniowo i delikatnie, a także zrozumiały, że hałasy, które będą im towarzyszyły na co dzień, nie stanowią zagrożenia.

Pies boi się dużych skupisk ludzi

Psy, które przyjeżdżają do miasta są, siłą rzeczy, narażone na większy kontakt z ludźmi niż na wsi. Jeżeli nasz pies jest lękliwy, to starajmy się go etapami przyzwyczajać do ludzi.

Nie narażajmy psa na zatłoczone miejsca, nie zmuszajmy go do podchodzenia do ludzi, których się boi, dajmy mu czas i przestrzeń. Jeśli chcemy, żeby pies się uczył ludzi, to zacznijmy od spokojnych znajomych, którzy mają dobre podejście do psa, lepiej wybierać też małe skupiska i spokojne miejsca na pierwsze spotkania.

Jeżeli widzimy, że pies kuli się, gdy gwałtownie podnosi się rękę albo jakiś przedmiot, to może świadczyć o wcześniejszych, traumatycznych doświadczeniach, więc warto powoli, spokojnie i z rozwagą przyzwyczajać psa do dotyku, wykonywać przy nim oszczędne gesty, ograniczyć żywą gestykulację, wydawać mu smakołyki z ręki i uczyć dobrego dotyku. Musimy dać psu przestrzeń na oswojenie jego lęków.

Pies ucieka

Pies ucieka
Pies ucieka

Nikomu nie trzeba mówić, że bezpieczeństwo psa jest kluczowe. Psy, które „przeprowadziły się” ze wsi do miasta mogą być zaskoczone wieloma rzeczami i ze stresu próbować uciekać.

Dlatego nie należy przez długi czas (to jest oczywiście indywidualna sprawa, ile to potrwa) puszczać psa luzem, bo może się to źle skończyć.

Ważne są też dobre akcesoria spacerowe – mocna smycz z dobrym karabińczykiem (nie polecam smyczy wyciąganej tzw. flexi – jeżeli wypadnie nam z rąk, to rączka powoduje duży hałas i pies może rzucić się do ucieczki) oraz szelki, które są dobrze dopasowane i zapobiegają ucieczce.

Jest też inna kwestia – psy, które zostały odłowione z lasu albo pola mają nierzadko rozwinięty instynkt pogoni za zwierzyną. Oczywiście instynkt łowiecki jest rzeczą naturalną u psów, u niektórych ras jest on silniejszy, u niektórych słabszy, ale jeżeli pies musiał sobie sam radzić i polował, to może mieć nawyk pogoni.

Dlatego może się zdarzyć, że w parku rzuci się za wiewiórką albo za kaczką w jeziorze i możemy go odwoływać do woli, a on i tak nie będzie nas słyszał. Warto więc się przygotować na takie przygody 😉

Pies zjada odpadki z trawnika

Pies zjada odpadki z trawnika
pies zjada odpadki z trawnika

Zjadanie odpadków jest problemem wielu psiarzy. Jednak psy, które były na wsi źle karmione albo błąkały się jako bezpańskie, musiały siłą rzeczy wyrobić w sobie nawyk zdobywania pożywienia, który niekoniecznie zniknie w mieście. I wtedy każdy wyrzucony odpadek pod balkonem albo spleśniały chleb w śmietniku może stać się potencjalnym łupem.

Jeżeli jest to kawałek sera, to jeszcze pół biedy, ale gorzej gdy będzie to zatruta kiełbasa wyrzucona przez kogoś „życzliwego” psom w parku. Trzeba mieć więc oczy dookoła głowy.

Niektórzy opiekunowie, którzy nie są w stanie sobie poradzić z tym problemem, decydują się na kaganiec. Jest to jakiś pomysł – przynajmniej na początku pracy z psem. Ja oczywiście polecam tylko kaganiec fizjologiczny, który spełnia swoje zadanie, ale jest lekki, wygodny i pozwala psu spokojnie oddychać i chłodzić się w gorące dni.

Równocześnie jednak dobrze jest ćwiczyć z psem komendę „zostaw” lub „fee”, żeby wiedział, że nie ma sensu kolekcjonować wszystkiego, co znajdzie się na jego drodze.

Wybiórcza głuchota na spacerze

Wielu psiarzy skarży się, że ich pies jest bardzo grzeczny w domu i wszystko jest super, wykonuje polecenia jakby szykował się do konkursu na najgrzeczniejszego psa świata, ale gdy tylko wyjdą z nim na spacer albo do parku, to nagle pies głuchnie i zapomina o całym świecie.

Szczerze powiedziawszy nie ma w tym nic dziwnego. Wyobraźmy sobie, że mieszkamy w tym samym domu przez x lat i możemy z niego wyjść tylko do ogrodu. Szybko znamy każdy centymetr trawy i jesteśmy przeraźliwie znużeni jałowością takich spacerów. A potem ktoś nas wywozi do wielkiego miasta, gdzie ze wszystkich stron spadają na nas nowe bodźce, wszystko jest nowe, niezwykłe, a za ilością zapachów nie można nadążyć.

Czy jesteśmy wtedy w stanie się skupić na tym, co się do nas mówi? Pewnie będzie nam na początku trudno. Tak samo jest z psami.

W nowym środowisku mogą mieć problem ze skupieniem, bo „tyle się dzieje” i nie ma czasu na słuchanie opiekuna. Nad tym oczywiście można i należy pracować – zaczyna się pracę w miejscach, gdzie jest niewiele rozproszeń i dopiero potem stopniowo zwiększa ich liczbę. Wzmacnia się również więź na linii opiekun-pies, żeby psiak wiedział, że też potrafimy być ciekawi i warto nas słuchać.

Pies jest agresywny wobec innych psów

Pies jest agresywny wobec innych psów
Pies jest agresywny wobec innych psów

Ten temat jest oczywiście złożony i wielowątkowy, więc nie jesteśmy go w stanie tutaj gruntownie omówić. Ale generalnie wiele zachowań agresywnych u psa wynika z lęku i złych, wcześniejszych doświadczeń.

Być może gdy nasz pies błąkał się po wsi, został pogryziony przez inne psy? Albo całe życie mieszkał za płotem i jedyny jego kontakt z psami był wtedy, gdy je obszczekał, a one jego? Nic dziwnego, że pies nie ma dobrych skojarzeń.

W takim wypadku również polecam kontakt ze specjalistą, który w rzetelny sposób zdiagnozuje źródło problemu i pomoże w pracy z psem. Czasami wystarczy praca indywidualna czy spacery równoległe z innym psem, a czasami warto zapisać się na dobre zajęcia socjalizacyjne z grupą zrównoważonych psów.

To jest wszystko do ustalenia i zależy też od nasilenia i utrwalenia problemu. Wiadomo, że łatwiej się uczyć nowych rzeczy, gdy nie mamy złych doświadczeń, ale wszystko jest możliwe i nie warto rezygnować zawczasu, myśląc, że starego psa już się nowych sztuczek nie nauczy i już taki będzie, bo to często nieprawda.

Powyższy artykuł jedynie zarysowuje możliwe problemy z psami, którym przyszło żyć w wielkim mieście, ale nie wyczerpuje całej listy. Dlatego warto zawsze każdy przypadek rozpatrywać indywidualnie, prześledzić w miarę możliwości historię i życiorys psa, a następnie podjąć pracę z psiakiem, żeby życie w mieście przebiegało tak bezproblemowo, jak to tylko możliwe. Powodzenia!

 

Wykorzystane źródła >>

Avatar of behawiorysta coape ewa jaworska
Behawiorysta COAPE Ewa Jaworska

Jestem dyplomowaną behawiorystką psów COAPE (Centre of Applied Pet Ethology) oraz trenerką psów. Pracuję na co dzień z psiakami z problemami behawioralnymi i szkolę psy w każdym wieku, a w wolnym czasie pomagam jako wolontariuszka w Schronisku dla Zwierząt na Paluchu. Publikuję również artykuły i prowadzę seminaria, starając się przybliżyć wspaniały psi świat każdemu, kto tylko chce słuchać ;) Prywatnie jestem opiekunką dwóch psich rozrób Pianki i Mili. Jak widać, psy to całe moje życie!

Komentarze
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Zobacz wszystkie komentarze
0
Zadaj pytanie lekarzowix

WYPEŁNIJ POLA, ABY POBRAĆ MATERIAŁY W PDF 👇

Zgoda marketingowa: wyrażam zgodę, aby Co w Sierści Piszczy skontaktował się ze mną drogą mailową, korzystając z informacji podanych w tym formularzu dla celów informacyjnych, aktualizacji i marketingu. Jeśli chcesz wycofać Twoją zgodę kliknij link rezygnacji u dołu każdego wysyłanego przez nas maila. Szanujemy Twoją prywatność i dane osobowe. Tutaj znajdziesz naszą politykę prywatności i regulamin newslettera. Przesyłając ten formularz zgadzasz się, że możemy przetwarzać Twoje dane osobowe zgodnie z tymi warunkami.