Awersyjne metody szkolenia psa: nie stosuj, są lepsze sposoby!

Awersyjne metody szkolenia psa
Awersyjne metody szkolenia psa

Dzisiaj chciałabym się zająć bardzo ważnym dla mnie tematem, czyli metodami awersyjnymi stosowanymi w treningach i w pracy behawioralnej z psami. Dlaczego? Bo cała moja praca opiera się na idei nie stosowania tych metod i udowadniania klientom, że nie musimy z nich korzystać, żeby nauczyć psa pożądanych zachowań.

Zacznijmy od początku

Gdy zmagamy się z jakimś problemem, który mamy z naszym psem, to po wpisaniu w internet zagadnienia albo wyszukania przypadkowego trenera/behawiorysty czy artykułu, nierzadko wyskakują nam właśnie awersyjne metody poradzenia sobie z problemem.

Ponieważ nie znamy się na tym (bo w sumie skąd mielibyśmy wiedzieć, to nie jest nasz zawód), to często wierzymy temu, co przeczytamy, albo posłuchamy właśnie trenera, który metody awersyjne stosuje. Ba, nawet nie wiemy, że to się tak nazywa, wydaje się to bowiem obowiązującą metodą pracy z psem. No cóż, do niedawna tak nawet było, ale na szczęście to już się zmienia!

Na czym polegają awersyjne metody szkolenia psa?

Na czym polegają awersyjne metody szkolenia psa?
Na czym polegają awersyjne metody szkolenia psa?

Awersyjna metoda to taka, która koryguje niepożądane zachowanie psa (na przykład ciągnięcie na smyczy czy szczekanie) przy pomocy nieprzyjemnych dla psa działań. Zazwyczaj jest to:

Przykładowo nie chcemy, żeby pies ciągnął na smyczy, więc zakładamy psu kolczatkę, która przy próbie wyrwania się psa do przodu, zaciska się na szyi i wbija kolce w jego skórę.

Albo nasz pies szczeka, więc zakładamy psu obrożę antyszczekową i przy próbie szczeknięcia jest wysyłana nieprzyjemna wibracja albo impuls elektryczny, żeby zablokować szczekanie. Dla psa jest to niekomfortowe, więc przestaje na chwilę szczekać.

„Tradycyjna” metoda pracy z psem

Metody awersyjne są metodami, które mogą być postrzegane jako tradycyjne, kiedyś tak się robiło i wielu trenerów nadal się ich trzyma i nie modyfikują metod pracy z psem. Na szczęście świat poszedł do przodu, zostało wypracowanych wiele bardziej humanitarnych metod, które bazują na szacunku do psa i wzajemnej współpracy (i takie metody uwielbiam i wszystkim polecam!).

Niesławna teoria dominacji – dlaczego ciągle w nią wierzymy?

Wydaje się, że jednym ze źródeł problemu jest tak zwana teoria dominacji – nadal w powszechnej świadomości silnie zakorzeniona (też niestety wśród osób pracujących z psami). Teoria ta zakłada, że psy tworzą z nami stado i chcą nas zdominować. Została rozwinięta na podstawie obserwacji wilków, które tworzyły stado. Ale już samo założenie było nieprawidłowe – wilki nie zachowywały się w sposób naturalny, tak jak w naturze, bo żyły w niewoli. Ale metoda jest dosyć wygodna – każde zachowanie psa można podciągnąć pod wspólny mianownik „no tak, pies próbuję mnie zdominować, nie mogę na to pozwolić!”

W Polsce najbardziej znanym popularyzatorem teorii dominacji był John Fisher, autor wielu książek w tym „Okiem psa”. Książka ta nadal się cieszy popularnością, mimo że od czasu wydania minęło ponad 30 lat, świat nauki niejednokrotnie udowodnił, że teoria dominacji nie ma podstaw naukowych, a sam autor wycofał się ze swoich metod pracy pod koniec życia, ale mało kto o tym mówi!

Drugim problemem może być to, że po wojnie trenerami psów często zostawali byli wojskowi, którzy stosowali metody opresyjne, mające na celu zdławienie (a nie zrozumienie) psa. Pies nie miał nic do gadania, miał się zachowywać tak jak mu narzuciliśmy i mało kto przejmował się zadawaniem sobie pytania – dlaczego pies się zachowuje w ten czy inny sposób. Istotne było to, żeby tańczył tak jak mu zagramy, nie sprawiał problemów i chodził pod nasze dyktando. Pozostałością po tym jest nawet samo nazewnictwo – tresura, posłuszeństwo, samiec Alfa, ustawianie psa, złamanie psychiczne psa i tak dalej.

Skąd popularność metod awersyjnych?

Zrozumienie skąd wzięły się te metody, nadal jednak nie odpowiada nam na pytanie, czemu nadal święcą triumfy, skoro mamy już inne metody pracy?

Metoda awersyjna wydaje się bowiem (przynajmniej na pierwszy rzut oka) metodą szybką i skuteczną. Pies szczeka – pociągniemy go za kolczatkę – pies przestaje szczekać. Problem rozwiązany. Działa? Działa. Ale czy na pewno?

Dlaczego metody awersyjne nie są tak skuteczne, jak myślimy?

Jeśli spojrzymy na krótkofalowe efekty, to faktycznie może to wyglądać nieźle, ale co się dzieje w dłuższej perspektywie?

Podstawowym problemem według mnie jest to, że blokujemy niepożądane zachowanie psa, ale… nie uczymy go niczego nowego i tego jak powinien się zachować w przyszłości.

W tej metodzie pracy pies nie podejmuje działań ze strachu przed karą. Cały czas jest zestresowany, nie wie kiedy spotka go coś nieprzyjemnego, a co najgorsze traci do nas zaufanie i nie wypracowuje z nami więzi, bo to my odpowiadamy za te nieprzyjemne doświadczenia.

Co jednak w sytuacji, gdy nie będzie nas przy psie? Czy nadal nie będzie szczekał? Skoro zniknie źródło nieprzyjemnych doznań, to można wrócić do starych zachowań. Bo nie został nauczonych nowych. Po prostu zniknął blokujący bodziec. A co jeśli zapomnimy kolczatki na spacer? Pies zrozumie, że nic go nie blokuje i znowu może zacząć ciągnąć.

Ponadto pies przyzwyczaja się do bólu, więc jest realna szansa, że będziemy musieli stosować coraz mocniejsze kary i bodźce, a czy naprawdę o to chodzi?

Dodatkowo jeśli kara będzie wymierzana w sposób chaotyczny i przypadkowy, u psa może się pojawić mechanizm psychologiczny zwany „wyuczoną bezradnością” – pies jest karany przypadkowo, nie wie i nie rozumie kiedy i za co spotka go kara, więc wpada w stupor i depresję, bo nie ma pojęcia co go czeka i kiedy nadejdzie coś nieprzyjemnego. Postawmy się w takiej sytuacji, to przecież prawdziwy koszmar.

Nie zapominajmy też o innym, ważnym aspekcie – pies, który jest narażony na chroniczny stres, w końcu musi znaleźć ujście dla swojej frustracji. Może finalnie zacząć zachowywać się gorzej niż wcześniej, objawiać nowe, niepożądane zachowania, zacząć gryźć, próbować atakować inne psy czy nawet właścicieli.

Nie wspominając już o tym, że pies, który jest poddawany karze, nie jest w stanie się nijak zrelaksować na spacerze, bo cały czas w napięciu czeka, co też się wydarzy. Nie cieszy się byciem beztroskim psem, tylko często jest kłębkiem nerwów.

Nie docieramy do źródła problemu

Metoda bazująca na blokowaniu niepożądanego zachowania to zaledwie ślizganie się po powierzchni. Aby prawdziwie i gruntownie rozwiązać problem, musimy się nad nim rzetelnie pochylić i usunąć jego źródło i przyczynę, a nie jedynie objawy. Aby tak się stało musimy posiadać wiedzę i bacznie obserwować, co wyzwala w psie niepożądane zachowanie.

Załóżmy, że pies wychodzi na spacer i zaczyna strasznie obszczekiwać inne psy. W takiej sytuacji szarpiemy go mocno i zaciskamy kolczatkę. Pies się na chwilę uspokaja, ale potem zachowanie się powtarza, więc znowu musimy go szarpnąć i sprawić mu ból. I tak w kółko.

A co gdybyśmy zadali sobie pytanie – w sumie dlaczego ten pies tak ujada? Dlaczego szczeka tylko wtedy, gdy w jego zasięgu pojawia się inny pies? No właśnie. Psy praktycznie zawsze mają swoje powody do takich lub innych zachowań.

Jest duża szansa, że nasz pies szczeka, bo boi się innego psa i chce w ten sposób odsunąć zagrożenie. A my zamiast mu pomóc, wesprzeć go, albo zabrać z miejsca, które go stresuje, dokładamy mu jeszcze nerwów i szarpiemy, żeby się uspokoił. To nie rozwiąże problemu, a jedynie go na chwilę zamaskuje.

Dlatego zawsze gorąco zachęcam do dotarcia do istoty problemu i rozwiązania go u źródła, wtedy niepożądane zachowanie również ulegnie redukcji, ale bez szkody dla psa.

Dlaczego mamy traktować psa źle?

Dlaczego mamy traktować psa źle?
Dlaczego mamy traktować psa źle?

Pytanie jest może trochę przewrotne, ale dotyka głęboko zakorzenionego myślenia o zwierzętach, z którym należy walczyć całymi siłami i uświadamiać, że takie myślenie jest bezpodstawne i archaiczne. Ostatnie lata przyniosły wiele wspaniałych odkryć dotyczących behawioryzmu zwierząt – ich psychiki, złożonych relacji, przywiązania do człowieka, emocji, które w sobie mają, ich inteligencji i potrzeb. Jednym słowem, zaczynamy sobie z pełną mocą uświadamiać jak wspaniałymi i mądrymi istotami są nasze psy!

Myślenie o nich jako o „szczekających maszynach do obrony domu” albo „głupich futrzakach” powinno dawno przejść już do lamusa.

Podobnie jak teoria dominacji, o której już wspominałam i myślenie o psie jako istocie niższego rzędu, która ma nam się podporządkować.

Tymczasem pies zasługuje tylko na jeden rodzaj traktowania – jako członek rodziny, któremu należy się szacunek i zaspokojenie jego naturalnych potrzeb.

Dla mnie najpiękniejsze w pracy z psami jest zbudowanie więzi z nimi i uczenie się od nich, bo to również mit, że jesteśmy najmądrzejsi na świecie, jak pochlebnie by to dla nas nie brzmiało 😉

Alternatywa dla awersyjnych metod szkolenia psa

Alternatywa dla awersyjnych metod szkolenia psa
Alternatywa dla awersyjnych metod szkolenia psa

No dobrze, ale skoro już sobie pokrytykowałam te niesławne awersyjne metody treningowe, to co teraz? Załóżmy, że nie chcemy już ich stosować, ale nie chcemy też zostawić nierozwiązanego problemu z psem. I to jest oczywiste i słuszne! Dlatego ja zachęcam bardzo do pracy z psem, ale z poszanowaniem jego dobrostanu i wypracowanie takich metod, które pozwolą rozwiązać problem długofalowo i w łagodny sposób.

Myślę tu o pozytywnych metodach treningowych, które na szczęście stają się coraz bardziej popularne i coraz szerzej omawiane. To już nie jest chwilowa moda, tylko pełnoprawna metoda pracy z psem, która działa i daje wymierne efekty i nie tylko ćwiczy komendy z psem, ale też uwzględnia aspekt dobrej relacji z naszym psiakiem.

Pozytywne metody treningowe

Pozytywne metody treningowe
Pozytywne metody treningowe

Czym się różnią pozytywne metody treningowe od awersyjnych? W największym skrócie: szkolenie pozytywne – bazuje na pozytywnym wzmocnieniu. Zwierzak wykonuje polecenie i zostaje przez nas nagrodzony (w ten lub inny sposób) za to, że je wykonał. Pies uczy się, że opłaca mu się zachować w taki sposób, bo otrzyma za to nagrodę, więc automatycznie dane zachowanie wzmacnia się. Umówmy się, kto z nas nie lubi dostawać nagród?

A co w sytuacji, gdy pies nie wykona zadania albo tego, o co go poprosimy? Wtedy odbieramy mu nagrodę (w sensie, że jej nie otrzymuje), czyli traci dostęp do tego, czego pożąda. Nie krzyczymy na niego, nie stosujemy żadnej kary fizycznej, tylko pokazujemy mu prosty mechanizm – jeśli chcesz otrzymać coś, co cię cieszy, to musisz zaprezentować pożądane przez nas zachowanie, jeśli tego nie zrobisz, to nici z nagrody!

W ten prosty sposób motywujemy psa do tego, żeby zachował się w dany sposób i otrzymał nagrodę, na której mu zależy. A wierzcie mi, psy potrafią nieźle kombinować i główkować, żeby otrzymać to, na czym im zależy!

Z kolei w metodzie awersyjnej, jeśli pies nie wykona zadania zostaje za to ukarany.

Czym nagradzać psa?

Tutaj zrobię taką małą, poboczną uwagę, bo jest to częste pytanie od Klientów. Załóżmy, że pracujemy z psiakiem pozytywnymi metodami i chcemy wzmacniać jego fajne zachowania przez nagrody. Ale czy to zawsze muszą być smakołyki dla psa? W końcu nie chcemy, żeby pies się za bardzo zaokrąglił, bo to dla niego niezdrowe. Wiele psów ma alergie pokarmowe albo są wybredne niczym przysłowiowe francuskie pieski i można zbankrutować na kolejnych smaczkach. Otóż nagrodą nie zawsze musi być smakołyk.

Oczywiście nie oszukujmy się – w wielu przypadkach jest to najprostsza i najskuteczniejsza metoda nagradzania psa. Mało który psiak oprze się pysznym pachnącym (dla psa pięknie, dla nas może już troszkę mniej) smakołykom. Szczególnie na początku pracy z psem takie intensywne, dobre nagrody są ważne, żeby psu chciało się kombinować, co też należy zrobić, żeby jak najszybciej dobrać się do tej wspaniałej pachnącej rybki, albo żwaczy, które co prawda powodują, że wszyscy się odsuwają od ich opiekuna w metrze, ale psiak je kocha!

Niemniej jednak dobrze jest mieć w zanadrzu kilka rodzajów nagród i stosować je wymiennie, żeby pies się nie znudził za szybko i zawsze był mile zaskoczony, co też jeszcze go czeka.

Co będzie najlepszą nagrodą dla konkretnego psa, to jest bardzo osobnicze i zależy właśnie od psiaka. Sprawdźmy po prostu, co sprawia psu radość. Czy najbardziej kocha szarpanie się szarpakiem? A może żucie swojej gumowej kostki albo urywanie głowy pluszakowi? A może poklepanie albo pogłaskanie po brzuszku to dla naszego psa najpiękniejsza nagroda? Wiele psów cieszy się też, gdy my się cieszymy, więc ja często odstawiam nie lada przedstawienia na spacerach i mówię psu jakim to jest dobrym psem i chwalę go jakby co najmniej dostał psiego Oskara, a nie zrobił prosty siad 😉

Podsumowanie

Mam nadzieję, że udało mi się tym krótkim artykułem przekonać niektórych przynajmniej, że nie jesteśmy już skazani na awersyjne metody, jeśli chcemy rozwiązać problem z psiakiem, albo go czegoś nauczyć. Znacznie bardziej polecam z własnego doświadczenia pozytywne metody treningowe, które bazują na relacji z psem. Czasami faktycznie wymagają więcej czasu, niż „szybka” metoda awersyjna, choć nie jest to regułą, ale w perspektywie są bardziej skuteczne, nie stresują psa i powodują, że pies chętnie z nami pracuje. No i nie tylko on ma z tego radość, ale my również!

 

Wykorzystane źródła >>

Avatar of behawiorysta coape ewa jaworska

Behawiorysta COAPE Ewa Jaworska

Jestem dyplomowaną behawiorystką psów COAPE (Centre of Applied Pet Ethology) oraz trenerką psów. Pracuję na co dzień z psiakami z problemami behawioralnymi i szkolę psy w każdym wieku, a w wolnym czasie pomagam jako wolontariuszka w Schronisku dla Zwierząt na Paluchu. Publikuję również artykuły i prowadzę seminaria, starając się przybliżyć wspaniały psi świat każdemu, kto tylko chce słuchać ;) Prywatnie jestem opiekunką dwóch psich rozrób Pianki i Mili. Jak widać, psy to całe moje życie!

Komentarze
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Zobacz wszystkie komentarze

Co Piszczy w Sierści Twojego zwierzaka?

Zalecenia lekarzy weterynarii na Twoim mailu

+ ebook "Czy leki ludzkie są bezpieczne dla psa i kota?"

Co Piszczy w Sierści Twojego zwierzaka?

Porady lekarzy weterynarii na Twoim mailu

+ ebook "Czy leki ludzkie są bezpieczne dla psa i kota?"

Zgoda marketingowa: wyrażam zgodę, aby Co w Sierści Piszczy skontaktował się ze mną drogą mailową, korzystając z informacji podanych w tym formularzu dla celów informacyjnych, aktualizacji i marketingu. Jeśli chcesz wycofać Twoją zgodę kliknij link rezygnacji u dołu każdego wysyłanego przez nas maila. Szanujemy Twoją prywatność i dane osobowe. Tutaj znajdziesz naszą politykę prywatności i regulamin newslettera. Przesyłając ten formularz zgadzasz się, że możemy przetwarzać Twoje dane osobowe zgodnie z tymi warunkami. 

WYPEŁNIJ POLA, ABY POBRAĆ MATERIAŁY W PDF 👇

Zgoda marketingowa: wyrażam zgodę, aby Co w Sierści Piszczy skontaktował się ze mną drogą mailową, korzystając z informacji podanych w tym formularzu dla celów informacyjnych, aktualizacji i marketingu. Jeśli chcesz wycofać Twoją zgodę kliknij link rezygnacji u dołu każdego wysyłanego przez nas maila. Szanujemy Twoją prywatność i dane osobowe. Tutaj znajdziesz naszą politykę prywatności i regulamin newslettera. Przesyłając ten formularz zgadzasz się, że możemy przetwarzać Twoje dane osobowe zgodnie z tymi warunkami.